|
Nie jest łatwo być ojcem Panny Młodej. Szczególnie gdy jest się zaprzątniętym pracą w agencji reklamowej specjalistą od nieustannego wymyślania promocji kolejnych produktów.
A już na pewno nie łatwo, gdy jest to dzień ślubu własnej córki - zaś kwiaty na uroczystość nie zamówione, rodzina Pana Młodego utknęła na lotnisku, dziadkowi zginęły skarpetki , bliski przyjaciel uwodzi ci żonę, żona jest wciąż w szlafroku, szlafrok jest babci, babcia ma problem z wyborem odpowiedniego kapelusza, a goście cierpliwie czekają z księdzem w kościele. Tyle, że ksiądz jest niecierpliwy i już nie chce czekać…
To jednak nic w porównaniu z tym, że Timothy Westerby - ojciec Panny Młodej właśnie - niefortunnie uderza głową w drzwi i przenosi się nagle w swoich wyobrażeniach w lata ’20 zeszłego wieku . Nawet i to jednak dałoby się znieść, gdyby nie fakt, że Timothy jako jedyny widzi i słyszy nagle atrakcyjną dziewczynę w skąpym kostiumie , przeniesioną jakby żywcem z jego ostatniego pomysłu na kampanię reklamową . Co więcej dawny świat, a dziewczyna w szczególności, zaczynają mu się coraz bardziej podobać…
Od dawna planowany ślub zaczyna przypominać coraz bardziej katastrofę „Tytanica” i nawet orkiestra gra do końca, bo Timothy i dziewczyna znajdują wielką przyjemność we wspólnym tańcu i śpiewie. Oczywiście rodzina i znajomi próbują przywrócić ojca Panny Młodej do rzeczywistości, co nieuchronnie jeszcze bardziej komplikuje i tak już zagmatwaną sytuację. A czas płynie…
Ta niezwykle pomysłowa i błyskotliwa komedia muzyczna, wsparta gwiazdorska obsada ,znakomitą reżyserią i choreografią , z każdą minutą czyni świat wokół nas coraz bardziej szalonym i nieprzewidywalnym, ale również niepohamowanie zabawnym.
Kilka recenzji ze spektaklu:
Spektakl będzie popisem umiejętności wokalnych i tanecznych Krzysztofa Tyńca, którego zobaczymy w roli ojca Panny Młodej.
Timothy Westerby to człowiek niesłychanie zapracowany, którego zajmuje wymyślanie haseł reklamowych. Na głowie ma jeszcze wesele córki i problemy z nim związane: oto rodzina Pana Młodego utknęła na lotnisku, bliski przyjaciel uwodzi mu żonę, babcia ma problem z wyborem kapelusza, a ksiądz już czeka wkościele... To jednak dopiero początek tej szalonej historii. Westerby nieszczęśliwie uderza głową w drzwi i przenosi się w lata 20. ubiegłego wieku. Jakby tego było mało, tylko on jedyny widzi atrakcyjną dziewczynę ubraną w skąpy kostium, uderzająco podobną do modelki z jego kampanii reklamowej.
Spektakl skrzy humorem, zaskakuje zwrotami akcji i szalonymi sytuacjami. Nie brak tu piosenek i tańca w wykonaniu gwiazdorskiej obsady. Krzysztofowi Tyńcowi partnerować bowiem będą m.in. Elżbieta Zającówna, Zofia Merle, Monika Rowińska i Wojciech Kalarus. Całość reżyseruje Grzegorz Chrapkiewicz, który na swoim koncie ma już takie komedie jak "Koleżanki" z Katarzyną Figurą i Grażyną Wolszczak (Teatr Komedia) oraz "Nie teraz kochanie", spektakl, który w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku obejrzało już ponad 10 tysięcy widzów.
"Oto idzie Panna Młoda" to przedstawienie, które Teatr Komedia zamierza grać jeszcze długo po sylwestrowej nocy. I są na to duże szanse. Nazwiska takie jak Ray Cooney i John Chapman gwarantują bowiem doskonałą zabawę. Panowie są mistrzami brytyjskiej farsy, a ich spektakle od lat pięćdziesiątych cieszą się niesłabnącą popularnością.
Paulina Sygnatowicz - "Polska" 29-12-2008
Farsa to farsa. Ma być śmiesznie. Bo jak nie, to smutniej niż na "Tytusie Andronikusie". Na szczęście w teatrze Komedia ubaw jest gwarantowany. Publiczność co chwila wybucha salwami śmiechu i nagradza aktorów owacjami. Innych wymagań wobec fars nie ma. Sztuka może być durnowata. I ta jest właśnie taka. Akcja przedstawia szaloną krzątaninę w tzw. porządnym mieszczańskim domu tuż przed ślubem córki, gdzie nikt niczego nie może znaleźć, zaraz przyjeżdżają teściowie i każdemu odbija jego własna szajba. Na dodatek pan domu, dostawszy w łeb drzwiami, zaczyna widzieć dziewczynę z reklamy. Wszystko inne to bonus, np. świetna obsada: hiperaktywny Krzysztof Tyniec, rozhiste ryzowana Elżbieta Zającówna, stetryczała Zofie Merle, która dostaje owację za samo wejście, i świetnie śpiewająca Monika Rowińska. Właśnie - śpiewająca, bo gdy pan domu zapada w malignę, akcja sztuki się zatrzymuje, a bohater, wraz z dziewczyną-zjawą, wykonuje musicalowe przeboje z lat 40. i 50. To pomysł reżysera Grzegorza Chrapkiewicza, bo w oryginale muzyki nie ma. Chrapkiewicz nadał sztuce jeszcze jedną cechę-bonus, a mianowicie tempo. Sztuka pędzi z prędkością ekspresu, nie pozwalając publiczności nudzić się ani przez chwilę. Kolejna propozycja skierowana do mieszczańskiego odbiorcy, który od teatru oczekuje rozrywki, gwiazd i ładnych pieśni
Kamila Psiuk - "Wprost" 13-01-2009
|
|